• Wpisów:1025
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:34 252 / 2679 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hahahhaa
Ludzka głupota, nieogarnięcie, krnąbrność nie mają granic. Słowo przeciwko słowu. Co zrobić ? Wysłuchać dwóch stron i iść dalej.
Mieć własne zdanie, własną opinie. Twardo stąpać po ziemi.
Ah...
 

 
Stało się. Zabrnęłam w to za daleko. Zbyt dużo czasu na to poświęciłam. Zbyt wiele wieczorów.
Nie umiem angażować się w coś do połowy.
 

 
"Do mnie mów najłagodniej
Jak tylko Ty potrafisz..."

Z dnia na dzień. Wieczorem nauka na następne lekcje. I tak ciągle. Byleby złapać rytm i starać się go nie przerwać a będzie dobrze.
Coraz bliżej świąt. Niedługo śnieg !
 

 
"Wszystko mi się pomieszało
i już nie wiem co ja... czuję!"

Polubiłam jesień : D Mimo krótszych dni i tego, że o 20.00 chce mi się spać. Mimo tego chłodu, przeszywającego na wskroś, który obecnie wydaje się uroczy. Zachody słońca jesieniom, to jest to. Herbata jest wybawicielką.

Tak, zdecydowanie w tym roku podoba mi się jesień.

PINGER NIE WSTAWIA ZDJĘĆ :C
 

 
"I'm the most little innocent liar you have known..."

Wojna ? Nie chce wojny ? Miłość w czasach walki jest piękniejsza, bardziej dynamiczna, ale życie ludzkie przestaje mieć wartość.
Myślę o tym co by było gdyby... A tak na prawdę nie chcę myśleć.
Śni mi się wojna, czego już na pewno nie chce.
Bądź silna maleńka, będzie dobrze. Bombardowanie pociskami zamieniło się na bombardowanie wiadomościami. Tyle chłamu gromadzi się na świecie. Tony papierów, pamięci komputerowej, cały glob zawalony nienawiściom i bezsensownością.
Nawet moją bezmyślnością. Ja też żyję. Zostawiam po sobie ślad.
Wojna go nie zniczy, ponieważ wojny nie będzie !

  • awatar Another_dreams: Wojna to najgosza rzecz jaką człowiek może wyrządzić sobie samemu.. straszne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Dobrze wiesz i ja to wiem,
Że kochasz, kochasz, ale boisz się..."

O czym by tu. Może o tym, że wieczory w większości są przykre ? Tu nawet nie chodzi o to czy jest się szczęśliwym czy nie. Bardziej o to, że myśli stają się czarniejsze, niepowodzenia bardziej dotkliwe.
Mała rzecz staje się olbrzymim koszmarem, przez który nie możemy zasnąć. Nienawidzę tego prawdopodobnie jak każdy człowiek.
Chciałabym być z czegoś zadowolona. W 100 %. Nie mieć problemu z drużyną, z tym, że ktoś nie przychodzi na zbiórki. Życie w stresie-wieczornym.
Może wyolbrzymiam ? Podobno jak każda kobieta. Ten stres przecież nie jest ciągły. Osiągnęłam dobry wynik na rajdzie. Czy ja nie powinnam się teraz z tego cieszyć zamiast myśleć o dziewczynce, która sprawia problemy bo nie może ruszyć dupska ? Czasami tak to bywa.
Muszę mierzyć się z samą sobą.
 

 
Ale jestem zmęczona. Mój palec przebity zszywaczem również.
 

 
"Obdarowałaś mnie spokojem w życiu wypełnionym wojną".

Wkurzam się kiedy nie dostaję tego co chce, a przecież bardzo się staram.
Starałam się wyprowadzić drużynę z dołka. Udało mi się.
Teraz staram się zdobyć jak najwięcej nowych członków drużyny. Chcę być z siebie dumna, czasem jestem, ale mam wrażenie że zawsze można lepiej.
 

 
"Zdradzę ci tajemnicę, coś, czego nie uczą w świątyniach. Bogowie nam zazdroszczą. Zazdroszczą nam śmiertelności. Bo każda chwila może być dla nas ostatnia. Wszystko jest piękniejsze, bo jesteśmy skazani."

Troja... Nie sądziłam, że ten film może być tak dobry. 3 godziny, które przepłaciłam bólem kolan i kręgosłupa. Ale warto było.
Nauczyłam się po raz kolejny tego, żeby nie słuchać opinii innych tylko wyrobić sobie ją. Ciekawe ilu ludziom "Troja" spodobała się tak jak mi i dała wiarę we własne siły, która wzrastała, aż do momentu, w którym wszystko się skończyło. Bohaterowie żyją dalej tak jak ludzie po obejrzeniu "Troi". Ale nasze życie może ulec zmianie choćby po tak "małej" dawce bodźców.
Chce mieć duży ogląd. Być dobrą w paru dziedzinach. Chce poznawać podstawy a potem zagłębiać się coraz bardziej. Taka chęć posiadania wiedzy przychodzi z wiekiem. Kiedy młoda osoba zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie trzeba znać tylko jasnych reguł zadań matematycznych. Trzeba poznać reguły życia, wyrobić sobie o nich zdanie a następnie przystosowywać je do siebie.
 

 
Pierwszy miesiąc szkoły za mną. Już MIESIĄC. Czas biegnie dalej, staram się go nie marnować. Ale co z tego wychodzi, sama nie chce oceniać.
Coraz zimniej, ale to okazja żeby nosić swetry. Klaruje się sytuacja z angielskim i ogółem tymi ważnymi sprawami.
To w sumie smutne, że żyje się zawsze samemu. Samemu walczy z myślami, samemu pokonuje trudności. Oczywiście jest przy Tobie ktoś, ale nie jest on w Tobie. Nie może on stłamsić złych uczuć.
 

 
Bo to zawsze jest tak, że ja sobie coś wymarzę, a potem przychodzi wielkie BUM.
 

 
"Szkoda, że nie ma Cię tu
Wszystko byłoby inaczej..."

Na początku jest euforia. I marzenia, które są nią napędzane. Dużo wyobrażeń, które mogą się spełnić, ale zwykle los chce inaczej.
A na końcu jest rozczarowanie. Smutne i gorzkie w smaku. Z marzeń zostały wspomnienia. Odliczanie dni od ostatniego spotkania, a nie do następnego zobaczenia. Gorycz porażki czy samotne wycie ? Coś pomiędzy tymi dwoma stanami.
Zawiedziona dusza, złość, niepokój.


 

 
Słońce.
 

 
" (…) człowiek może się posunąć o wiele dalej, by uniknąć tego, czego się boi, niżby zyskać to, czego pragnie".

Nienawidzę szkoły za to, że nie daje spokoju. Ciągle coś. Wiem, że muszę się przyłożyć do nauki.Niemiecki dobrze zaczęty jak na mnie - 5,4; zobaczymy co będzie dalej. Angielski jak dla mnie, poziom krytyczny, kartkówka ze słówek zaliczona na 4 , a mogło być 5 i to najbardziej boli. No i test kompetencji, który niby nie jest wyrocznią działająca na ocenę napisany na 3...
Biologia, kartkówka. Modlę się o 4, mam nadzieję ale z drugiej strony jej nie mam. Bio-chem , I klasa, łatwo miało być, ale nie jest. Martyna, przyzwyczaj się, są lepsi od Ciebie - te słowa tak dobrze znam. Ale wiem, że ja mogę być lepsza niż jestem teraz. Tylko muszę chcieć. Muszę pracować. Dużo pracować bo mi nic nie przychodzi łatwo.
 

 
Boli mnie głowa.
Zaczynają się pierwsze fobie. Myśli w głowie. "Martyno powinnaś się w tej chwili uczyć", "Droga Pani Martyno, kiedy do Pani dotrze, że nie będzie już 5 z matematyki ?".
Dlaczego zawsze nasz umysł robi nam na przekór i nie chce robić tego co powinien ? Mózg zachowuje się jak rozwydrzona dwunastolatka.
 

 
"Na samym dnie
pomiędzy niebem a piekłem
spotkamy się
sam nie wiem gdzie
w deszczową noc, a miasto o tym wie..."

Moje plecy, moje stopy, moje barki. Mimo bólu za nic w świecie nie oddałabym tego uczucia. Spokoju, wszechogarniającego piękna. Myśl, że coś mną kieruję, że to ja idę tam gdzie moje stopy mnie poniosą jest zbyt piękna.
 

 
Zaczęłam oglądać drugą serię Hannibala.
Człowiek chory nie ma co ze sobą zrobić więc idzie na 30 km wędrówkę. Obym nie została z niej zabrana karetką.
Wierzę, że przezwyciężę moją chorobę i dam radę przejść tą trasę z osłabieniem.
Wierze, że się nie zgubimy. Mam nadzieję.
Błagam, tylko się nie zgubmy.
 

 
Choroba mnie dopadła ! ;c
 

 
"...ale ja jestem tym, kim jestem,
więc robię to, co mogę, kiedy mogę,
ale tak naprawdę nie mogę do cholery zrobić nic..."

Boli mnie głowa.
Słucham romantycznych piosnek przeglądając po raz 4 zdjęcia z obozu i przypominając sobie atmosferę jakiej na nim doświadczyłam. Może już nie powinnam ? Pal licho, róbmy wszystko co nikomu nie wyrządza krzywdy a nam sprawia przyjemność. Czasami nie zastanawiajmy się jak zjeść ciastko i je mieć tylko zjedzmy je a zaraz potem pójdźmy do sklepu i kupmy drugie.
Kiedyś wszystko było trudniejsze więc człowiek chciał ułatwień. Teraz chce utrudnień wymyślając filozofie do robienia kupy.
 

 
Poziom podstawowy poziom II. Może być : )
 

 
"Nadeszły tu śmiertelne czasy,
Do gardeł rusza sfora."

Powiedziałam sobie "nie". Kolejny raz tak nie będzie. Nie stracę czegoś przez to, że będę miała zbyt wiele honoru. Czasami to ja muszę wyciągnąć rękę i sama poprosić o coś mimo, że nie powinnam.
Takie życie moi drodzy. O marzenia również trzeba walczyć, nie tylko je mieć.
 

 
"Całkiem było dobrze i całkiem było pięknie i nie będzie wstyd..."

Przyzwyczajanie się do wszystkiego idzie mi bardzo łatwo.
Świadomość tego kto mnie na obozie obudzi swoim głosem rano i utuli nim do snu. W między czasie przyjdzie porozmawiać, zaśmieje się tak bardzo niepoprawnie i dotknie tak bardzo niemoralnie. Nie zrobi tego co przystało na jego wiek. To było otulające.
Ciepłe jak słońce w południe, miękkie jak najlepsza puchowa kołdra, wygodne jak łóżko, pobudzające jak najmocniejsza kawa a jednocześnie jak relanium uspokajające bicie mojego serca.
"Nie przejmuj się, nawet najgorszy sen ma swój kres.."

 

 
Piękna świadomość tego, że jutro lekcje zaczynam o 9.00.
 

 
Jak na pierwszy dzień po 2 miesiącach wolnego to zadziwiająco dobrze w szkole : )