• Wpisów:1025
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:32 260 / 2532 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zwątpienie przychodzi w najgorszym momencie, kiedy wszyscy już śpią tylko ja jedna nie mogę. Zaczynają pojawiać się scenariusze, w których nic nie idzie po mojej myśli.
Zaczynam odliczać sekundy aż do świtu. Wtedy wszystko będzie inne.
Świat będzie lepszy, bardziej kolorowy. Myśli weselsze. A każda góra do zdobycia.
 

 
"Ciało pielęgnuje bo jest domem duszy
I gdy jest mi dobrze
Moja dusza mruczy..."

Dziwne myśli krążą mi po głowie. Przecież wiem, że nie jestem zła. Ale nie jestem też bez winy. A chciałabym być czysta i przejrzysta. Bez skazy. Niezatruta. Zawsze z ambicjami ale takimi zdrowymi, nie toksycznymi.
Ostatnie sprawy mają zostać wyprostowane. Dalej idę sama, bez pomocy. Upadki będą boleć ale wiem, że wstanę silniejsza. Nie chce żeby ktoś z dwóch stron chronił mnie przed upadkiem.
Pełno zachwiań w mojej głowie. Ale będzie dużo czasu żeby nabrać wprawy od nowa.
Jeszcze tylko ostatnie ustalenia i będzie dobrze. Mam nadzieję.
Więcej optymizmu ! Jeszcze więcej !
Daję radę !
  • awatar Another_dreams: nikt nie jest 'bez skazy', taki nasz urok, najważniejsze, żebyśmy potrafili z tym walczyć i wydobywać z siebie to, co dobre;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"And you look for place to hide?"

Trochę zimniej.
Trochę smutniej.
Trochę mniej słońca.
Trochę mniej długich rozmów.

 

 
Pierwsze myśli o szkole.
 

 
"Droga jest prosta ale nie trafie
Do miejsca gdzie nie dojdą mnie plotki
O tym co było jest i będzie..."

Czy zaczynamy się sobą przejmować ? Naszymi nastrojami ? Humorami ? Problemami ? Potrzebami ?
To już ?
Stajemy się wróżbitami, którzy przepowiadają obecny stan ducha ze wzajemnych ruchów ciała, ust, wyrazu oczu ?

 

 
"Coffee and cigarette
long way down..."

Jak ja nienawidzę decyzji, których potem żałuję. Chciałabym je zmienić- nie da się.
A może tylko ja boję się zaproponować zmiany albo się postawić. Sama już nie wiem...
 

 
"Pofruńmy wraz z nimi na chwilę do raju..."

Tyle pięknych gestów. Tyle śmiechu. Tak, to dobry dzień.
Ciepła skóra. Intensywny zapach. Ulubiona koszulka. Silne dłonie.
Wymaż z pamięci. Nie myśl. 10...9...8...1...0...
Czarna dziura, nic nie wiem, nic nie pamiętam.
"Obaj, nie oboje" - krzyk na stacji. I jeszcze raz"Obaj !!!". A ja po prostu nie myślę. Staram się trzeźwo oceniać sytuacje. Ważyć słowa. Nie palnąć głupoty. Ale rozstroiłeś mnie swoim uniesionym głosem. A ja nie chciałam, przecież tak na prawdę to Twoja wina.
I popełniam gafę. I mówię, że "nie chciałabym być dziewczyną żadnego z Was". A on stoi obok mnie. I to "Was" było nie do niego ale jednak objęło go swoim chłodnym, trzyliterowym bytem.
No a ja mam ochotę krzyczeć, że nie chciałam. Błagać o przebaczenie. Wyjaśniać mu, że zarost, który ma jest piękny i pociągający. Opowiadać o tym co widzę w jego oczach. O samotności, o pustce. O weselu. O marzeniach.
Na szczęście jedna chwila w pełni moja. Żegnamy się. No bo nauka, poprawka.
Obejmuję go dwoma rękoma, czuje niepewne ręce na moich plecach i w końcu mocny uścisk, w którym chciałoby się zostać, ale wygląda niepoprawnie. 5 sekund dla nas bo oboje tego potrzebujemy i chcemy.
Wyleczyło mnie z mojej bezsensowności i głupotki. Mój niewyparzony język. Ahhh.
Zapomnę. Jeszcze tylko 139...110...124...90...
 

 
"Jeśli chcesz boksera,
Wtedy ja na każdy wejdę ring..."

Zimno, coraz zimniej a ja nie chce żeby ciepłe lato się skończyło. Dłonie coraz szybciej marzną. Włosy zaczynają ciemnieć. Jeszcze parę promieni. Jeszcze jeden uśmiech Boga przed zadaną przez niego pokutą.
Myśli nie błądzą. Ręce nie szukają innej twarzy obok.
To jeszcze nie ten czas.
Ten czas jeszcze długo nie nastąpi.
 

 
"Jeśli chcesz szofera,
Oto wóz
A może zechcesz w pole wywieźć mnie
Nie powiem nie..."

Przyzwyczaiłam się.
Brak mi "dobranoc".
Nie chce dłużej czekać. Trzeba iść spać.

 

 
"Jeśli chcesz partnera,
Weź mą dłoń
Jeśli chcesz bym przyjął gniewny cios
Śmiało mierz
I’m your man… "

= )
 

 
"W moich snach ocieram się o śmierć
Ze snu zrywam się, a myśli tłoczą się."

Stres minął. Już po weselu.
Chciałoby się więcej. Zatrzymać parę chwil, pobyć dłużej ze sobą ale nie zawsze można.
Dotyk śliskiej marynarki na mojej skórze zapamiętam na długo.
Nie żałuje- wręcz przeciwnie, cieszę się.
 

 
"Nigdy nie chciałem cię zranić
Nigdy nie chciałem kłamać..."

 

 
"Bezbronnie odmierzam czas
Skazana na fałszywe sny..."

Jestem zdania, że warto starać się o miłość. Oddać nie jedną, nie dwie krople krwi, lecz wylać całe jej litry. Coś co wypełnia nasze życie po brzegi zasługuję na każdy dar.
Jednak teraz nie chce tego robić. Bo nie kocham tej konkretnej niebieskookiej postaci tak jak kobieta powinna kochać mężczyznę.
Właściwie nie wiem jakie uczucia mną kierują. Może to sympatia - bo na prawdę polubiłam dyskusje, w których żadne z nas nie chce odpuścić. Po prostu uwielbiam ten czarny humor, który przejawia się we wszystkim.
Nie chce myśleć, ale to ja. Nie powstrzymam mojego umysłu od tworzenia obrazów i filmów, które nie koniecznie muszą się spełnić.
A więc poświęcam mój czas na bezsensowne czekanie. Zanurzona w otchłani minut. Do następnego spotkania, do następnej rozmowy, do następnego wieczoru.
Tak bardzo pragnę ... lecz z drugiej strony wiem jaką może mieć to cenę. Dystansuję się więc. Kiedy kontakt ucichnie nie będę czuła bólu lecz zadowolenie z przeżytych razem chwil. Bo na razie na tym opiera się nasza relacja.
Nie będę płakać, krzyczeć, wyrywać włosów z głowy. Dlatego tak mi dobrze.
 

 
"Dla nich obroża zwykła rzecz, dla mojej szyi pętlą jest..."

Chciałabym odciąć się od świata, ale nie tak zupełnie. Bo chciałabym być z kimś. Pojechać na kilka dni nad jezioro, do lasu, pod namiot. Nie przejmować się szumem ulic i samochodów. Słyszeć tylko ciszę.
Jeść zupki i konserwy, nie chodzić do restauracji na najlepsze obiady. Być 24 h na dobę z tym kimś i poznać go o poranku i o zmierzchu. Oczy chmurne jak burza i radosne jak słońce. Przeżywać każdą zdobytą górę jak i upadek w głęboki dół.
Tak brak lasu. Godzin spędzonych w namiocie samemu, kontemplując myśli. Na krok wtedy wszystko było - nie dalej. Na wyciągnięcie ręki, choć ręki nawet się nie wyciągało.
Jedna droga, nic prostszego. Skręcała w niektórych miejscach jak nasze życia. Zaskakiwała tym co było w okół niej.
Tyle stóp ją wydeptało. Chciałabym jeszcze raz się nią przejść. Poczuć to co czułam idąc nią pierwszy raz.
Marzę o jeziorze. O tym, aby budzić się , wyjść z namiotu i pobiec do wody, która zmyję koszmary nocy. Czekać razem z nią zachodu, kiedy to charakterystyczny dywan wskaże mi drogę do nieba, gdzie zmierzamy wszyscy.
Lasu mi trzeba i żywego ciała obok mnie w tym lesie.
 

 
"Wplątany w cudzą pościel, w cudze sny
Pomiędzy pożądaniem a rozkoszą tkwi dolina nocy..."

Marzenia się spełniają. Oczy patrzą i nie mogą w nie uwierzyć. To o czym tak bardzo myśleliśmy urzeczywistnia się. Wszystko zaczyna grać i śpiewać.
Ale czasami przychodzą też złe myśli, że nie spełnimy czyiś oczekiwań i go nie zadowolimy. Wtedy cała radość odchodzi i zostaje tylko przejmowanie się.
Tak na prawdę wszystko okażę się tam.
 

 
"Nad miastem wyrósł jak krzyk
I zamknął drogę do gwiazd
Ogromny wstyd i strach przed ciszą
Eteryczną..."

Jestem prorokiem.
Kupiłam kalosze, zaczęło padać. Piękne polskie lato wita nas co świt inną pogodą.

 

 
"Zginęła w niepokoju wielkich miast
Osnuta huraganem durnych spraw
Maleńka tajemnica - bycia w ciszy
Lub po prostu bycia..."

Nowe otoczenie, w którym jeszcze nie myślę o tym co będzie z moim życiem, ze szkołą, z wyborami, które na mnie czekają.
Czystość i przejrzystość ścian do mnie przemawia dlatego właśnie tu spędzam ostatnio najwięcej czasu.
Po prostu być i nie myśleć.
 

 
Chciałabym być kimś wyjątkowym dla paru osób. Ważna istotą w życiu, która nie jest traktowana jako gorsza. Wręcz przeciwnie. Jest traktowana na równi. Jako głos, który może w trudnych momentach pomóc a nie utrudnić sprawę.
Tak mi wstyd kiedy popełniam błędy choć wiem, że powinnam je zaliczać na moją korzyść. Nienawidzę się za coś wstydzić.
Nienawidzę być uważana za głupszą i mniej rozumną. Ale czasami trzeba zobaczyć ile się jeszcze nie wie.
 

 
"Więc dalej, mały żołnierzu, pokaż im co umiesz
Nie bój się i walcz jak mężczyzna
Mały żołnierzu, pokaż im co masz
Mój jedyny i tylko ty złamałeś moje plastikowe, nastoletnie serce..."

Po raz kolejny pojawia się oczekiwanie i radość z rozmowy. I śmiech.
Pora puścić lejce i dać losowi robić to co mu się żywnie podoba. Nie planować, nie wyobrażać sobie nie wiadomo czego. Żyć chwilą.


 

 
"Każdy chłopaczek chce być ranny...
sanitariuszki — morowe panny,
i gdy cię kula trafi jaka,
poprosisz pannę — da ci buziaka — hej! "

Za sprawą jednego wydarzenia bardzo dużo rzeczy w naszym życiu może ulec zmianie. Każdy dzień może okazać się przełomowy bez względu na to czy świeci słońce czy pada deszcz. Napotkani ludzie wywierają na nas ogromny wpływ. Nawet Ci, z którymi rozmawialiśmy przez chwilę są w stanie wpisać się do naszej pamięci na zawsze.

 

 
Wróciłam z Wooda. Ludzie byli o wiele piękniejsi niż myślałam, a jedzenie o wiele smaczniejsze.
 

 
"Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch..."

Las jest piękny. Ale 2 tygodnie w lesie męczą. Nie ze względu na brak ciepłej wody pod prysznicem, ulewy i wichury, komary. Męczą dlatego, że jest się tam z ludźmi, których coraz lepiej się poznaje a po pewnym czasie trzeba się z nimi rozstać.
A przecież już wiedziałam kto jest rozsądny, z kim można się pośmiać, z kim porozmawiać. I nagle bum. Trzeba wracać.
Mam nadzieje, że każda rana, którą opatrzyłam została wyleczona. Każde zranione serce - choć lekko posklejane.
Tyle by się chciało jeszcze zrobić. Coś więcej. Zostać.
 

 
Wróciłam.