• Wpisów: 1025
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin: 33 812 / 2622 dni
 
oryeth
 
Oryeth:

“Ciemnieją myśli w strumieniu prawd...”



Mały domek w lesie, nad jeziorem.
Najpierw samotnia, do której podróżuję się by nikogo nie zobaczyć, nie spotkać. Wyciszyć i pocierpieć gdy tego potrzebuje.
Potem miejsce rozkoszy, swobody, nagości i wolności. Nikt nas nie zobaczy, nikt nas nie oceni. Sami będziemy robić to za ogół świata. Bo "Najgorzej jest nie wiedzieć czy dobrze robimy". Ale mimo wątpliwości będziemy gorszyć się dalej i dalej. Coraz głębiej i mocniej.
Następnie dorosłe życie. Odpoczynek po ciężkiej pracy. Leżenie na wspólnej kanapie. Patrzenie w dal. Przykryci jednym kocem. Grzeczność.
Faza dystansu w naszym małym, drewnianym domku w lesie. Chciałoby się wrócić do beztroskich chwil, w których nie przeszkadzało wspólne jedzenie, mycie, czytanie. Teraz a druga osoba zaczyna wadzić. Kiełkują myśli o wyrzuceniu kogoś z domku letniskowego.
No i powrót do samotności. Rozpadło się. Domek jest ostoją. Portem, do którego płynie się po burzy, aby sprawdzić czy wszystko z moim statkiem jest OKAY. Potem kolejna burza i kolejny port. Wciąż to samo, nie zauważamy, że tę czynność powtarzamy w nieskończoność.

Tak, chce domek. Mały, na uboczu, w lesie. Ale chce tylko fazy początkowe. Bez zimnych wód i rozszalałych sztormów.
fbd.jpg

Nie możesz dodać komentarza.