• Wpisów:1025
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:26
  • Licznik odwiedzin:27 838 / 2288 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Nigdy nie powiem Ci dość..."

Kieruje się regułami życia. Smutne to. Bo jestem tak młodą kobietą, która tyle by mogła zrobić ale nie może... Dlaczego ? Bo żyje w takiej kulturze i takim społeczeństwie. Nie oceniam czy to dobrze czy może źle. Po prostu nigdy nie będziemy wolni bo pętla zaciskająca na naszej szyi rodzi się z nami i umiera również wtedy kiedy my.
Trochę boję się myśleć co zrobiłabym mając wolność w 100 % Byłabym rozpuszczoną młodą damą ? A może zakonnicą bo bałabym się wszystkiego ?
Pozostanę wolna na razie w marzeniach.
 

 
"Więc wyceniam cię na milion
Dla mnie milion to jak bilion prawie..."

Myślałam o przyszłość a przyszłość nadeszła. Szybciej niż się spodziewałam. Już nie mam brzytwy, której mogłabym się chwytać więc ponownie zaczynam żyć. Rozkwitać jak pąk kwiatu na wiosnę.
Pozytywne odczucia przyszły wraz ze słońcem. Od razu chce się żyć.
Rzucam popalanie, nie chce mi się ćwiczyć na siłowni. Aaaaaale jestem szczęśliwa. Bo to znowu ja. Może czasami mówię sobie, że inni mają gorzej wiec dlatego doceniam to co mam ja i dlatego spoczywam na laurach. Ale mam czas.
Mimo, że życie jest, krótkie i wiem, że nigdy tego nie zrobię to i tak nadal godzin wiele mam. Zdążę.
 

 
"Ciemnieją myśli w strumieniu prawd..."

Mały domek w lesie, nad jeziorem.
Najpierw samotnia, do której podróżuję się by nikogo nie zobaczyć, nie spotkać. Wyciszyć i pocierpieć gdy tego potrzebuje.
Potem miejsce rozkoszy, swobody, nagości i wolności. Nikt nas nie zobaczy, nikt nas nie oceni. Sami będziemy robić to za ogół świata. Bo "Najgorzej jest nie wiedzieć czy dobrze robimy". Ale mimo wątpliwości będziemy gorszyć się dalej i dalej. Coraz głębiej i mocniej.
Następnie dorosłe życie. Odpoczynek po ciężkiej pracy. Leżenie na wspólnej kanapie. Patrzenie w dal. Przykryci jednym kocem. Grzeczność.
Faza dystansu w naszym małym, drewnianym domku w lesie. Chciałoby się wrócić do beztroskich chwil, w których nie przeszkadzało wspólne jedzenie, mycie, czytanie. Teraz a druga osoba zaczyna wadzić. Kiełkują myśli o wyrzuceniu kogoś z domku letniskowego.
No i powrót do samotności. Rozpadło się. Domek jest ostoją. Portem, do którego płynie się po burzy, aby sprawdzić czy wszystko z moim statkiem jest OKAY. Potem kolejna burza i kolejny port. Wciąż to samo, nie zauważamy, że tę czynność powtarzamy w nieskończoność.

Tak, chce domek. Mały, na uboczu, w lesie. Ale chce tylko fazy początkowe. Bez zimnych wód i rozszalałych sztormów.
 

 
"Wciąż kocham Cię..."

Zamykam oczy i widzę tyle pięknych, komfortowych wspomnień. Żyje się chwilami. Tak sądzę w tym momencie. Setki kilkunastominutowych odniesień w przeszłości, szukanie odzwierciedleń w przewidywanej przyszłości. To dodaje nam sił. Sprawia, że się uśmiechamy przypominając sobie słoneczne dni. Prażące słońce. Zimny śnieg i lepkie uściski. Reszta to nośnik. Ważny. Ale to właśnie małe decyzje sprawiają, że nasze życie ulega zmianie.
Chciałabym móc wszystko to zapisać. Żeby do tego wrócić. Ale wiem, że wtedy straciłoby to na wartości.
Pozostają migawki , jak z dobrego filmu.
 

 
No i tak o bywa... Planujemy, mamy marzenia a potem wszystko jak giełda potrafi w jednej chwili polecieć na łeb, na szyję.
 

 
"Po każdej burzy w szklance wody..."

Ale jak to ... ? Mam zostać bez nadziei ? Po tym wszystkim ? Co ja mam zrobić ?
Nie powinnam czekać na moment, w którym pojawi się ikonka z rozmową.
Nie powinnam czekać na sms.
Nie powinnam czekać na telefon.
Ale życie byłoby zbyt proste gdybyśmy sobie go nie utrudniali.
Ludzie z reguły są nieszczęśliwi jeżeli nie mają miłości i pieniędzy. O zdrowie zaczynają dbać dopiero potem, kiedy wiadomo, że nic nie da się juz zrobić.
Nie chce wyzbywać się nadziei. Wciąż myślę o ciepłym, rozgrzewającym uczuciu, które ma przyjść pewnego dnia.
Myślę o miłości, która wolno do mnie kroczy.
 

 
Nastawienie bojowe minęło. Przyszła obojętność na to co nastąpi teraz.
Chciałam walczyć i zdobyć coś,co powinno pojawić się podczas pierwszego spotkania. Odkryłam, że nie ma sensu. Nie brak mi siły. Brak punktu zaczepienia. Miłego spojrzenia, zalotnego gestu. Przepełnione zażenowaniem sytuację to jedyne co mogło dać złudne marzenia o przyszłości wypełnionej wędrówkami po górach we dwoje.
Postanowiłam z tym skończyć. Ukrócić moje starania się o jedno wyjście na kawę, do którego nigdy nie dojdzie.
Może to ja jestem nieodpowiednia. Może to kwestia jego gustu. Może jeszcze nie ten czas ?
Kończę coś co jeszcze się nie zaczęło. Wcale nie patrzę z ulgą w przyszłość.
 

 
"Why am I so emotional?..."

Czasami ten cytat pasuje do mnie aż za bardzo.
Tłumaczyłam sobie: "głupia jesteś, kilometry będą nie do zniesienia, chwile rozłąki też Cie dobiją, macie innych znajomych...". Nie pomogło.
To nie miłość.
To nie obojętność.
Co to właściwie jest?
Jakie uczucie ?
Jak relacja nas łączy?
 

 
"Stay with me
'Cause you're all I need
This ain't love, it's clear to see
But darling, stay with me..."

Bardzo miła Pani Babcia, którą spotkała. Posiadała troje wnucząt, wszystkie kobiety na albo po studiach. Dwoje dzieci: syna i córkę. On w Włocławku ona na miejscu.
To takie zadziwiające, że w 20 minut można poznać historię życia jednej osoby. Wystarczy chwila uwagi i cierpliwości.
Nawet wywiązują się pewne więzi. Więc kiedy odchodziłam już na mojego busa, Pani uprzejmie życzyła mi powodzenia w życiu oraz mnie uścisnęła.
Poprawiło mi to humor niezmiernie. No bo co by było gdyby uprzejma kobieta nie zapytała o godzinę ? Siedziałybyśmy obie po dwóch stronach tej samej ławki nie wynosząc nic z tego spotkania. Pędząc dalej w życie.
Może mnie zapomni za parę dni. Może już to zrobiła. Ale ja wyniosłam z tej chwili więcej niż ona myśli.
Miłe, och miłe.
Otwartość na ludzi.
 

 
"The whole world is watching when you rise..."

Jestem mistrzynią w dawaniu prezentów. No i oczywiście tragizowaniu, że ten prezent się nie spodoba.
Najpierw jest faza impulsu. Widzę coś, w mojej głowie rodzi się pomysł, który postanawiam zrealizować. Tutaj wszystko wydaje się wspaniałe i dograne w każdym calu.
Następnie jest moment zwątpienia we wszystko. W sens robienia prezentu oraz w to czy on w ogóle jest stosowny.
Trzecia faza to faza otrzeźwienia i stwierdzenia, że raz się żyję. Kupuję prezent.
No i najlepsza, ostatnia, najbardziej wyczekiwana faza, faza dostarczenia prezentu do rąk adresata i patrzenia na jej/jego uśmiech. Najmilsza, najbardziej spokojna. Wiele podziękowań i miłości.

  • awatar Another_dreams: lubię obdarowywać innych prezentami, ale nie cierpię ich kupować.. zawsze mam wątpliwości, czy aby na pewno to się komuś spodoba/przyda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"A ja pragnę Cię obudzić
Mówiąc Ci – tak będzie lepiej..."

Snapchat to gruba przesada ! Uzależniłam się od kiedy tylko go zainstalowałam.

  • awatar Another_dreams: hehehe tak to już jest, jak się nie ma jakiejś aplikacji, to wydaje się być durna, a potem nie można bez niej żyć ;p ja mam tak z instagramem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Kiedy miłość jest na sprzedaż nie ma mowy o zaufaniu. Bez zaufania nie ma miłości".

O matko. Zdarzenie tak odległe jakim były moje urodziny...
Coraz mniej się do nich przygotowuję, coraz więcej innych obowiązków a akurat świętowanie zostawiam na koniec. Na to zawsze znajdzie się czas, np. w sylwestra.
Mimo to spędziłam je cudownie, choć dzień samych urodzin był zwykłym dniem spędzonym na siłowni. Siłownia za darmo zawsze spoko.
Ten dzień chciałam spędzić z rodziną. Mimo, że każdy gdzieś osobno, ja na uboczu, to sam dom mnie uspokajał. Bez bieganiny i plątaniny.
  • awatar Another_dreams: skandal, nie wyświetlały mi się Twoje posty ;/ dodałam Cię do znajomych, może będzie lepiej;p heheh teraz to tak nie bardzo już wypada składać Ci życzenia, bo urodziny miałaś dawno temu.. ale tak bez okazji, życzę Ci wszyyystkiego najwspanialszego :) odzywaj się częściej :* p.s dopiero dziś zauważyłam, że jesteśmy na pinger praktycznie tyle samo czasu :D mój blog jest starszy od Twojego o 2 dni;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Ponieważ kochanie,
nie ma żadnej góry która byłaby zbyt wysoka,
żadnej doliny, która byłaby zbyt nisko,
żadnej rzeki, która byłaby za szeroka,
abym nie mógł do ciebie dotrzeć, kochanie...'

Hormony kobiece to poważna sprawa. Mężczyźni mają racje. To one plus emocje kierują kobietami w większości przypadków. A do tego umiejętność robienia z igły widły- to mieszanka wybuchowa.
Czuję się oczyszczona po płaczu. Nie powiem, że z energią i siłą do dalszego działania, ponieważ bym skłamała. Jednak nie siedzi we mnie nic negatywnego.
Świeżość słonych łez.
Nie jest źle. Teraz. Po wszystkim.
 

 
"Stań wyprostowany, nawet kiedy serce krwawi.
Zdeterminowany do łamania swoich granic..."

Złapałam już rytm. Przyzwyczaiłam się do rutyny. Do spokoju. To dobrze. Nie myślę o tym, że niedługo wolne. To zaburzy mój spokój.
Mam ochotę kupić dużo świątecznych rzeczy i przyozdobić nimi mój salon. Tak, żeby jeszcze bardziej poczuć atmosferę świąt.
 

 
"Nie umiesz kochać, ja wiem
I nawet to nie twój błąd
Wybaczam, wybaczam Ci to..."
 

 
Polska, piękna jesień oficjalnie postanowiła zakończyć swoją egzystencje w tym roku i odeszła w pizdu.
A ja dostaję depresji i zaczynam dostrzegać bezsens życia.
Brak słońca, jasnych barw - to dobijające.
 

 
"Wiem, że czasami gubimy coś bezpowrotnie, to się zdarza. Pamiętamy, że mieliśmy to kiedyś i już. Tyle, że to, co zgubiliśmy, bywa wszystkim, cośmy mieli."

Jedno wydarzenie potrafi zdemotywować mnie na cały rok. Przez odejście jednej osoby wszystkie inne tracą na znaczeniu.
Dlaczego tak jest ? Dlaczego nie umiem sobie wytłumaczyć tak prostej treści, którą przekazuję innym ? Nie za wszystko jestem odpowiedzialna. Nie jestem Bogiem. NIE ZBAWIĘ CAŁEGO ŚWIATA. Nie uratuję ludzkości.
Ale ja nadal chce. Chce zbawiać świat. Mimo, że nie mam boskiej mocy, która mi to ułatwia. Nie mam nawet zbroi i tarczy, która mogłaby mnie obronić przed złem wymierzonym we mnie. Nie mam mężczyzny, na którego ramieniu mogłabym się wesprzeć. Nie mam sanitariusza, który opatrzy moje rany.
Ja chce opatrywać rany. Ja chce tamować krwotoki ludzkich serc. Mimo tego, że nie dostanę za to nagrody. Nie przyniesie mi to zysku.
Czy ja jestem dobrym człowiekiem ?
Tylko nim chce być.
 

 
"A jeśli chcesz lekarza,
Zbadam ciała twego każdą część..."

Stabilność powróciła. Jeden rytm. Ciepło grzejników, które upewnia mnie w bezpieczeństwie.
Mimo wszystko nie siedzę w domu. Wyjeżdżam. Może to nie Woodstock i nie przygoda życia. Ale Na pewno coś co mnie rozwija i daje możliwość doświadczenia.
Nawet piwo w niedzielę mnie cieszy. Choć pizga chłodem niemiłosiernie. Miła odmiana. Parę godzin, które nie pozwalają myśleć o poniedziałku. Mogłam zapomnieć o tym jak niedziela na mnie źle działa.
Dzięki za to blond koleżanko.
W sobotę będę musiała obdarzyć wielkim zaufaniem moje współpracownice. Ale czas przychodzi na wszystko. Powoli i spokojnie. Będzie dobrze.